Babia Góra od strony Zawoi — szlak, który pokonałem trzy razy i wciąż mnie szanuje
Babia Góra (1725 m n.p.m.) od strony Zawoi to trasa, której nie da się odhaczyć raz i zapomnieć. Byłem tam trzy razy i za każdym razem inaczej.
Subiektywny dziennik wycieczek po Beskidach i słowackich Niżnych Tatrach. Pokazuję trasy, którymi sam szedłem — z błotem, mokrym sprzętem i godzinami przejścia mierzonymi w nogach.
Babia Góra (1725 m n.p.m.) od strony Zawoi to trasa, której nie da się odhaczyć raz i zapomnieć. Byłem tam trzy razy i za każdym razem inaczej.
Burza w górach to nie abstrakcja z podręcznika, to kilka sytuacji zapamiętanych w mięśniach. Kilka rzeczy, które wiem po latach w terenie.
Demänovska Dolina daje rzadką opcję: jaskinie i poważne wejście szczytowe w ciągu dwóch dni bez przemieszczania bazy. Relacja z czerwcowego weekendu.
Przez lata chodziłem z czterdziestolitrowym plecakiem na jednodniowe trasy. Potem spróbowałem trzydziestu litrów i odkryłem, że nosiłem za dużo.
Klimczok (1117 m n.p.m.) z parkingu w Bystrej to trasa, którą przejść można w niecałe dwie godziny. Sprawdza się, gdy masz tylko pół dnia.
Hala Boracza w Beskidzie Żywieckim jest w maju najładniejsza — i najspokojniejsza. Relacja z trasy zielonym szlakiem z Sopotni Wielkiej.
Po zejściu z Dumbiera albo Kralovej holi ważne jest jedno: zjeść coś porządnego. Trzy miejsca na Słowacji, do których wracam bez wahania.
Kralova hola (1948 m) od wschodu, dwa dni, nocleg pod plandeką na grzbiecie. Telgárt, woda z doliny i widok, który wynagradza wszystko.
Stożek (978 m) to jeden z tych szczytów, na które wchodzi się bez specjalnych przygotowań — i właśnie dlatego jest tak dobry. Relacja z trasy z Wisły-Czarne.
Trzy aplikacje, powerbank i stary Garmin w samochodzie — tak wygląda moje podejście do nawigacji w górach. Bez fanatyzmu w żadną stronę.